Capsule wardrobe czyli moje must have

Capsule wardrobe czyli cygaretki

Kilka dni temu będąc w galerii handlowej, wpadłam do Camaieu. Skusił mnie stosik spodni wystawionych na przecenie. Weszłam, a tam, na stoliku poukładane w kolorystyczne kupki, leżały one- moje cygaretki. Mój pierwszy must have.

ikony stylu czyli budujemy capsule wardrobe

Rzucam się więc na czarną kupkę, wyciągam w te pędy dwa rozmiary (bo w sumie po latach noszenia 36, 38 nadal nie wiem jakiż on teraz, czy to 40 czy 42 czy 44… rany kto by pomyślał, że kiedyś „taki” rozmiar będę do siebie przypasowywać. Jak ulał pasował 42 😀 Ha, cieszyło mnie ogromnie, że coś pasuje w ogóle, że leży tak dobrze, nie wpija się, nie uciska i nie uwypukla czego nie trzeba… a że pasował 42, a nie jakiś straszny 44 to już w ogóle sukces… I ta cena- 49 zł zamiast 99 zł… no nic tylko brać!

Jak wspomniałam wcześniej, leżało tam kilka kolorystycznych kupek, beżowe również. Pomyślałam, że gdybym jeszcze zaopatrzyła się w te jaśniejsze, to za normalną cenę spodni, miałabym aż dwie, ale… widać jasne bardziej interesowały klientki, bo mojego rozmiaru nie było. Swoją drogą myślę sobie, że nawet dobrze. Jak wiadomo, czarny wyszczupla, biały niekoniecznie, więc… sądzę, że w jasnych spodniach nie czułabym się komfortowo. Póki co, uszczęśliwiona z mojego nabytku, poszłam dalej.

Capsule wardrobe czyli beżowy trencz

Do Reserved zaciągnęła mnie Zuźka. Ona szukała Bomberki, a ja bez celu przechadzałam się między regałami. I tam właśnie, wciśnięty pomiędzy przeróżne przecenione ciuchy, wisiał On. Mój drugi must have.

Capsule wardrobe czyli trencz

Beżowy trencz. Sztuk 3. Natychmiast przyskoczyłam do wieszaka, gorączkowo poszukując metek z rozmiarami. Była tylko jedna 40. Nawet nie zawracałam sobie głowy przymierzalnią, tylko na miejscu wbijałam się w wymarzony płaszczyk, modląc się w duchu żeby pasował. I modły zostały wysłuchane 😀 Idealnie pasował. I ta cena. 99,99zł zamiast 299,99zł. Tylko brać 🙂

Swoją drogą, już parokrotnie spotkałam się z sytuacją, że ubranie z Reserved w rozmiarze 40 pasuje na mnie jak szyte na miarę, podczas gdy w innej sieci na 40 nie mam co liczyć. Taaak, Reserved ma jednak wspaniałą rozmiarówkę 😀

MUST HAVE czyli musisz to mieć!

Spokojnie, nie zobaczysz tu tytułu „10 ubrań bez których Twoja szafa nigdy nie będzie prawdziwą szafą” ani tym bardziej „Bazowe ubrania które musisz mieć w szafie”. Generalnie nie znoszę tekstów, w których autor decyduje za mnie co w mojej szafie musi się znaleźć. Bo z reguły wynika z tego niesmak spowodowany tym, że moja szafa nawet w najmniejszym stopniu nie dorównuje tej idealnej. Bo idealny były płaszcz z Burberry, na który musiałabym wydać swój dochód roczny brutto. A nie zamierzam tyle wydać, no chyba że stanę się nagle obrzydliwie bogata (nie wiem tylko jak). Zadowolę się więc płaszczem za 99 zł i spodniami za 49 zł. Ty nie musisz.

Możesz ze mną zmieniać swoją szafę, a możesz się tylko lekko, tym co proponuję, sugerować. Bo, jak zauważyły moje czytelniczki, nie wszystkim dobrze w cygaretkach. To prawda. Jeśli jesteś niska, optycznie skrócą Ci nogi. Pamiętaj więc, nie daj się wcisnąć w coś co Ci nie leży. Nie rób nic na siłę. W każdej rzeczy którą na siebie wkładasz musisz czuć się komfortowo. Wtedy będziesz wyglądać jak milion dolarów 🙂

38 thoughts on “Capsule wardrobe czyli moje must have

  1. Mysle nad stworzeniem swojej „kapsuly” na jesien, ale poki co szukam spokojnie inspiracji. Pewnie jesien sie skonczy, a ja ciagle bede zasuwac w tych samych trampach i dzinsach szukajac inspiracji 🙂 A trench jest ekstra, ja mam od kilku lat podobny i sprawdza sie od wrzesnia (z przerwa na mrozy) az do maja.

    1. Ja też jestem poszukująca, ale najlepsze jest to, że te dwa nabytki trafiły się naprawdę przypadkiem. Chciałam najpierw tą moją listę stworzyć, a dopiero potem latać po sklepach. A tu proszę, trafiły się same 🙂 Z jednym tylko mam problem od lat, nie mogę znaleźć fajnego, klasycznego, wełnianego płaszcza. Jak już widzę, to kosztują krocie :/

  2. Odkąd zostałam matką stawiam na komfort. I tak się z nim zżyłam, że pewnie tak już zostanie – kiedyś mój syn przyprowadzi do mnie swoje dzieciaki, a ja wciąż jeszcze (lub już ) bedę się najlepiej czuła w wygodnych ubraniach. Spokojnie – nie mam na myśli dresów 😉

    1. Haha wygoda to nie tylko dresy, ja też nie lubię być wystrojona. Dlatego to co noszę musi być wygodne, niezbyt gniotące i żeby można było wziąć dziecko na ręce 😉 więc biała koszula odpada

  3. Plus za to, że nie udajesz, że możesz coś komuś narzucić. Myślę, że warto byłoby pokazać, że również bez tych typowych bazowych ubrań można dobrze wyglądać. Sama nie mam w swojej szafie żadnych spodni, białej koszuli, ołówkowej spódnicy i wielu wielu innych, a najczęściej słyszę od bliższych lub dalszych znajomych, że zawsze wyglądam elegancko (cóżkolwiek miałoby to znaczyć) 😀

    1. Hmm zastanawiające jest to pierwsze zdanie… nie udaję, że mogę, bo faktycznie nie mogę? Czy może doszukuję się tu za dużo?
      Oczywiście, że można dobrze wyglądać bez „bazy”, mam całą masę takich ubrań, ale… nie wszystkie ze sobą współgrają, nie wszystkie da się ze sobą łączyć, co powoduje, że nie można ułożyć zbyt wielu zestawów z tych samych ciuchów. A o to mi właśnie chodzi 🙂

  4. Najbardziej podobają mi się ostatnie słowa tego wpisu 🙂 Bardzo mądrze powiedziane! Bo nie wszystko każdemu pasuje. Co wiecej, nie we wszystkim musimy się dobrze czuć! ja sama nie nosze spodni wcale, nie lubię. Tylko sukienki i spódnice. Multum ludzi już próbowało mi wmówić, jak głupie to jest. Tylko po co kogoś na siłę do czegoś zmuszać? 🙂

    1. Właśnie. A ja Ci zazdroszczę tego, że dobrze się czujesz w spódnicach. Też miałam taką myśl, żeby się na nie przerzucić, no ale jakoś nam nie po drodze razem. Ale może jeszcze kiedyś powtórzę próbę 🙂

  5. Same cygaretki bardzo ładne i dobrze leżą, szkoda że nie moge iść nosić. Jestem dość niska, więc jeszcze mnie skracają 🙁 A trencz wygląda identycznie jak mój! Również kupiłam na wyprzedaży, ale dobre pare lat temu, uważam że to must have każdej kobiety 🙂

    1. Ale to nic trudnego 🙂 Capsule wardrobe to po prostu szafa w pigułce, czyli ułożenie swojej garderoby tak, żeby z niewielkiej ilości pasujących do siebie ubrań móc ułożyć kilka/naście zestawów ubrań na każdą okazję. Zwykle zaczyna się to od ograniczania/pozbycia się nadmiaru ubrań. Ale chyba nie znam faceta który miałby problem z tym co na siebie włożyć 😛 U facetów to nie działa, bo Wy swoje capsule macie od zawsze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *