co z tą Lewandowską czyli spór o brzuch

BRZUCH LEWANDOWSKIEJ

Wrzuciła dziewczyna zdjęcie fajnego ciała chwilę po porodzie i … zamiast zachwytu wiadro pomyj… niepojęte to dla mnie

Dlaczego ktoś czuje presję wywołaną przez Ankę jej zdjęciem z płaskim brzuchem po porodzie, a nie czuje się motywowany przez nią do ruszenia dupy kiedy wrzuca fotkę z siłki?

Kobieto, ogarnij się! Zacznij jedna z drugą zapieprzać na siłowni dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, odmawiaj sobie tłustego pączka na rzecz wege-czegośtam … ja dziękuję, wolę mój wielki tyłek nawet jeśli go często nienawidzę, ale nie wyobrażam sobie życia na permanentnej diecie…

biegam i się wściekam, bo choć zdarzyło mi się przebiec 4,5 km to jednak najczęściej 3 km to jest max moich możliwości, ale biegam… a nie siedzę przed kompem z miską chipsów i nie hejtuję wszystkich, którzy ośmielają się być chudsi ode mnie.

Nie stać Cię na opiekunkę do dziecka żeby iść na siłownię? Mnie też nie stać, ale ja…

NIE JESTEM LEWANDOWSKĄ

nie jestem gwiazdą i podobne gwiazdorskie argumenty nie przychodzą mi do głowy. Jeśli nie ma komu zająć się dzieckiem, to nie idę na siłownię tylko ćwiczę w domu. Proste.

Argument typu „bo mam dziecko” też jest słaby. Ja też mam i co? Czy mnie to ogranicza? Czy mając dziecko mam się nie myć, nie czesać, nie malować, bo MAM DZIECKO? Że nie mogę tych czynności wykonać jedna po drugiej, to już inna sprawa. Mam dziecko, ale ono mnie nie ogranicza, lecz nieco zmienia mi harmonogram 😉 Mam dziecko, a Ono ma matkę, a…

SZCZĘŚLIWA MATKA TO SZCZĘŚLIWE DZIECKO

Jesteś szczęśliwa w powyciąganym t-shircie i bez makijażu? Świetnie, bądź i daj żyć. Nie jesteś, to rusz się i to zmień.

Kasia Nowakowska, dziennikarka „Wysokich Obcasów” zarzuciła Lewandowskiej, że wpędza w kompleksy młode matki „Urodziłaś miesiąc temu i jeszcze nie masz figury modelki?(…) Leżysz półprzytomna i popłakujesz, bo piersi bolą, dziecko wyje, a ty nie masz kiedy zjeść porządnego posiłku ani umyć włosów?(…) No popatrz, a Ania Lewandowska mogła szybko odzyskać formę, radośnie i energicznie wrócić do obowiązków zawodowych i jeszcze wyglądać przy tym jak milion dolarów. A ty nie? To chyba coś z tobą jest nie tak – jesteś leniwa, rozlazła, nieogarnięta”

Naprawdę tak sądzisz? Nie bardzo rozumiem dlaczego jest to odbierane tak personalnie? I dlaczego traktowane jest jak nakaz? Czy Lewandowska Ci każe miesiąc po porodzie tak wyglądać? A przed porodem nie kazała Ci ćwiczyć? To dlaczego jej wtedy nie słuchałaś, a uważasz że teraz wpędza Cię w kompleksy? No ludzie!

TROCHĘ ROZWAGI

Paulina Młynarska napisała na przykład „Kochane kobiety, młode mamy! Mam nadzieję, że tego nie kupujecie. Po pierwsze, Anna Lewandowska jest zawodową sportsmenką, więc jej ciało dysponuje zupełnie innymi niż u zwykłych babek, przez lata wypracowanymi na treningach możliwościami. Po drugie, każda z nas ma własne tempo powrotu do formy po porodzie i niech Was bogini broni wymuszać na sobie cokolwiek w tym czasie. Po trzecie, to dzidziuś potrzebuje Waszego czasu i uwagi, a nie Facebook ani Insta. Po czwarte, to jest biznes, który Was wkręca w nierealistyczne oczekiwania od samych siebie, szkoda Waszego życia na próby sprostania im”

Z pkt 1 się zgodzę i nawet go podkreślę, Anna Lewandowska jest zawodową sportsmenką, więc jej ciało dysponuje zupełnie innymi niż u zwykłych babek, przez lata wypracowanymi na treningach możliwościami… więc choćbyś nie wiem co robiła, nie będziesz tak wyglądać miesiąc po porodzie, ja też nie będę, ale i nie będę sobie z tego powodu rwać włosów z głowy… natomiast znam kobiety dla których poród jest jak „wyjście do wc” (sorry za porównanie, ale to cytat z wypowiedzi jednej z nich), podczas gdy ja mam za sobą dwie cesarki (nie polecam!)… a po porodzie mają figury jak przedtem, choć jedzą co chcą i żadnych sportów nie uprawiają… to jest dopiero powód do wkurzenia!

Pkt 2 nie jest odkrywczy, bo nie wiem czy ktokolwiek zadał sobie trud przeczytania wpisu Anki pod tym „kontrowersyjnym” zdjęciem „Opłaca się być AKTYWNYM i trzymać się zdrowych zasad, zarówno przed ciążą jak i w jej trakcie! Powoli wracam do formy – wbrew pozorom nie jest łatwo. Pamiętajcie jednak o tym, o czym wielokrotnie powtarzam. Każdy organizm regeneruje się w innym tempie. Nie poddawajcie się i nie rezygnujecie, a małymi kroczkami wrócimy do formy. Dajcie sobie czas i luz – nic na siłe!

CZAS I LUZ, NIC NA SIŁĘ

Pkt 3 hmm no cóż, mój miesięczny dzidziuś więcej czasu spędzał na spaniu niż ze mną, więc…

a po 4 owszem, biznes, przecież Lewandowska tego nie ukrywa, że zawodowo zajmuje się sportem… tylko że, jeszcze raz apeluję ROZWAGI trochę… nikt nikogo do niczego nie zmusza, nie każe, nie rozkazuje… namawia, owszem, ale to ma być dla Was… jeśli nie chcesz ćwiczyć, to nikt Cię na siłownię nie zaciągnie, chyba jasne, nie? Więc jeśli nie chcesz, to czemu się pieklisz?

Naprawdę czytam i oczom nie wierzę co się wypisuje… ja rozumiem, że płaski brzuch miesiąc po porodzie jest co najmniej dziwny, ja po pół roku mogłam dopiero za jakąkolwiek aktywność fizyczną się zabrać… pierwsze tygodnie mojego „szczęśliwego” macierzyństwa spędziłam z bólami przeróżnymi (napiszę o tym kiedyś), było mi ciężko się poruszać, wstawać, leżeć, siedzieć, o braniu dziecka na ręce nie wspomnę… ale… mną tak nie trzęsie jak widzę Ankę i jej płaski brzuch… dla mnie najważniejsze było dojść do siebie, żeby móc normalnie funkcjonować…

Albo taka pani redaktor z Newsweeka pisze, że oczywiście rozumie że „dla Anny Lewandowskiej treningi to rzecz powszednia, to jej praca, pasja i musi zaświadczać swoim ciałem, że wie, co robi i zna się na tym (…) ale czy musi zaświadczać już miesiąc po porodzie? Czy to na pewno odpowiedni czas, żeby strzelać sobie roznegliżowane fotki, sprawiając tym przykrość tysiącom dziewczyn, które przecież też chciałyby tak wyglądać, ale nie mają na to czasu, siły, pieniędzy i wszystkich tych rzeczy, które ma żona bogatego piłkarza?”

I mnie osobiście już wystarczy to, że nie jestem żoną bogatego piłkarza i choćby dlatego nie przychodzi mi do głowy porównywać się z nią… nie mam też wózka za 20 tyś, a moje dziecko jakoś nie patrzy na mnie z nienawiścią, że dostało wózek w spadku po siostrze…

Naprawdę myślenie nie boli, nie sprawia przykrości… przestań więc się porównywać i zazdrościć… skup się na tym co jest w zasięgu Twoich możliwości.

TWOJE ŻYCIE TO NIE ZAWODY, NIE MUSISZ SIĘ ŚCIGAĆ

I choć nie zgadzam się z wieloma twierdzeniami Sylwii Chutnik, to jedno zdanie przytoczę:„Bądźmy chude, grube, w kratkę i w poprzek. Ale ćwiczmy też mózg, bo kaloryfer oklapnie, a głowę będziemy mieć ze sobą do końca życia”.

Dlatego apeluję i ja- ćwicz ale z głową, czytaj ale z głową… i myśl przede wszystkim, nie powielaj stereotypów, nie przytakuj bezmyślnie innym… masz własny rozum, więc go używaj.

Na koniec, do poczytania

https://kobieta.wp.pl/nie-kazda-musi-byc-ania-lewandowska-dajmy-sobie-prawo-do-pologu-6137757549667969a

może to komuś rozjaśni w głowie.

8 thoughts on “co z tą Lewandowską czyli spór o brzuch

  1. Mam wrażenie, że większość z nas – kobiet zapomina, iż każda z nas jest inna. Mamy inną budowę ciała, inne geny, inną przemianę materii, itd. itd. Po ciąży każda z nas regeneruje się inaczej i wolniej/szybciej wraca do formy. Porównywanie się z gwiazdami sportu czy fitnessu po prostu nie ma najmniejszego sensu. Bo jeśli przed ciążą zapieprzałyśmy na siłowni i miałyśmy kratę na brzuchu, to po ciąży jest większe prawdopodobieństwo, iż szybciej wrócimy do dawnej figury. Czy Lewandowska wpędza Polki w kompleksy? A czy przypadkiem nie czyni tego cały przemysł reklamowy wmawiając nam, że musimy wyglądać szczupło, zawsze pięknie i tryskać pozytywną energią?

    1. ja bym jeszcze dołożyła tu niektóre panie- feministki (w negatywnym znaczeniu), które mam wrażenie wkładają nam do głów, że przeciwko czemuś powinnyśmy się buntować, nawet jeśli do tej pory nie miało to dla nas znaczenia

  2. Zgadzam się z Tobą we wszystkim, co napisałaś w 100% 🙂 Większość negatywnych komentarzy wynika z zazdrości połączonej z nieuświadomionym wkurzeniem na siebie – bo przecież mogły zejść z kanapy, mogły się postarać, a tego nie zrobiły… Anna Lewandowska ostro pracuje na to co ma i tak jest w każdej dziedzinie życia. Dobre geny to rzadkość 🙂

    1. fakt, większość fantastycznych ciał jakie oglądamy w prasie (o ile oczywiście nie są poprawione przez grafików ;)) to efekt pewnych wyrzeczeń i ogromu pracy… ale lepiej mu dowalić niż przyznać przed sobą, że nie ma się w sobie aż tyle zaparcia, albo zwyczajnie się nie chce

  3. bardzo mądrze napisane 🙂 dziecka nie mam, ale (póki co) też nie rozumiem tego argumentu, że nie mogę wyjść/malować się/czesać czy co tam jeszcze bo mam dziecko 😉

  4. Taaka to Polska mentalność, że wolimy, jak komuś noga się powinie, niż jak ktoś odnosi sukcesy, dobrze wygląda. Przecież to wszystko wymaga poświęcenia, czasu i sporego wysiłku! Powinniśmy motywować się takimi osobami! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *