czerwiec nie tylko na insta

Czerwiec

Od kilku lat to jedna wielka gonitwa: koniec roku szkolnego, a więc ostatnie sprawdziany, poprawki, wystawianie ocen u dzieciaków, ostatnie, na szybko pisane, prace i zaliczenia, początek sesji u studentów, tudzież nieco starszych studentów. W tym szale człowiek próbuje się ogarnąć, znaleźć czas na coś innego, bardziej przyjemnego, może jakiś artykuł napisać? Ileż się wtedy ma pomysłów, jakaż kreatywność, jak ta głowa pracuje… tylko czasu brak. A jak jeszcze słońce zaszczyci swoją obecnością to już całkiem zapał do nauki ulatuje… pewnie, można z książkami wyjść, opalić nogi i się uczyć, ale… znad książki dostrzegasz nagle wyrosłe chwasty, które się spod kory przebijają. No przecież nie będziesz tak siedzieć, jak one bezwstydnie kradną wodę Twoim wychuchanym roślinkom. Książkę więc ciskasz w kąt- jeszcze masz przecież dużo czasu na naukę- i pędzisz, ratować swój dobytek… Także tego, nie nie nie, zdecydowanie do nauki lepsza niepogoda, choć ta bywa również niedobra… wyobraź sobie, ten deszcz który wali po rynnach, z lękiem spoglądasz przez okno za którym wiatr w dzikim szale szarpie gałęziami okolicznych drzew. Pogoda to cudna, żeby się w kłębek zawinąć z gorącą czekoladą i książką… ale książką zdecydowanie inną niż ta którą w ostatnim czasie maltretujesz usiłując jakąś wiedzę z niej wycisnąć :/

Wniosek z tego taki, że nigdy nie ma dobrego czasu na naukę;) Bo zawsze sobie coś wymyślimy. Parę lat temu, kiedy zaczynałam swoje studiowanie, zubryonline przeżywały prawdziwy najazd „oglądaczy” w okresie czerwiec/lipiec… nie wiem jak jest teraz, ale niewykluczone, że studenci znaleźli w sieci równie fascynujące zajęcie na czas sesji.

Ale… nie samą sesją człowiek żyje

#porannebieganie

Zaczęłam biegać, żeby pozbyć się nadmiaru kilogramów, żeby poczuć się lżej, żeby wrócić do dawnej siebie sprzed ciąży… i choć efekty może nie są tak szałowe jak zakładałam, to jednak z całą mocą stwierdzam, że o wiele lepiej się czuję kiedy biegam. Może nie tyle w trakcie biegu, ale w te dni, które rozpoczynam biegiem o 5.30. I choć ciężko czasem zwlec się z tego łóżka, to jednak warto się poświęcić… choćby dla tego wschodu słońca, którego mój Luby chyba jeszcze w naszej kuchni nie widział 😉

#lovebooks

Do czytania namawiać nikogo nie będę… a właściwie będę, czemu nie? Czytać każdy może… są książki mniej i bardziej ambitne, mniej i bardziej wymagające, każdy znajdzie coś dla siebie… Pokolenie Ikea jest taką mało wymagającą, mało ambitną książką… a może ja ją tak nisko oceniam, bo napisana została w 2012 roku, kiedy teksty w niej ujęte były jeszcze aktualne, a dziś już nie śmieszą? Może. W każdym razie, dla kogoś spoza warszafki, nie tkniętego robotą w korpo może być dość ciekawą lekturą… choć samej tematyki korpo w sumie jest mało, za to ta część to taki trochę Gray dla ubogich.

#blogpiszkreujzarabiaj

To tytuł jednego z rozdziałów książki Tomczyka „Blog.Pisz.Kreuj,Zarabiaj” którą zgłębiam by stać się gwiazdą blogosfery… a tak serio to czytam, robię notatki, niebawem podzielę się spostrzeżeniami.

#mojemiejscepracy

Moje centrum dowodzenia, kąt, dosłownie kącik w tzw. dużym pokoju, który pełni rolę salonu, sypialni, gabinetu, biblioteki, pracowni, sypialni bobasa i placu zabaw bobasa… kiedyś będę miała kilka takich pokoi…

#bialasukienka

Idzie nowe idzie… a właściwie trochę stare, ale w nowej odsłonie, więc w sumie jakby nowe… ale o tym niebawem, spokojnie, niebawem…

#zyciezaczynasiepo40

Jestem buntownikiem, owszem, bo nie lubię jak mi się czegoś zabrania. Jak byłam dzieckiem wiecznie jakieś zakazy słyszałam, teraz jestem dorosła i co? Znów mi czegoś nie wolno? To kiedy do cholery będzie mi wolno?

życie zaczyna się po 40-tce?

#coreczkamamusi

Lubię dobrze zjeść, jak chyba każdy, ale gotowanie nie jest moją mocną stroną :/ od dawien dawna marzyłam, że pojmę za męża kucharza… nie udało się. Więc może z pierworodnej uda się zrobić Masterchefa Juniora? Kolacja była muy bueno 😀

#kawaoporanku

Z cyklu „pochwała poranka”… najmilsza chwila poranka… wszyscy jeszcze śpią… wschodzące słońce zagląda do kuchni… jest cisza… książka, kawa w ulubionej, starej, wyszczerbionej szklance… w dniu przedwczorajszym (tj. 03.07.2017) Luby mój dopomógł mojej starej szklance dokończyć żywota… miała z 15 lat 😐

#jestdobrze

Z cyklu „pochwała prostoty”. Nie sądzisz, że za bardzo zwracamy uwagę na innych? Porównujemy się, oceniamy. Zatraciliśmy się w tym pędzie do doskonałości. Tylko czy doskonałość mierzy się ilością posiadanych dóbr? Czy to daje szczęście?

A może wystarczyłoby czasem uwalić się na trawie, nie bacząc na mrówki i inne ziemskie żyjątka… spojrzeć w górę, bez obaw, że akurat jakiś ptak postanowi potrzeby swoje załatwiać… i tak zwyczajnie, jak dziecko cieszyć się z tego, że masz gdzie się uwalić. Chcesz się porównywać? A może doceń najpierw to, że masz co do gara włożyć, że masz co na siebie założyć i możesz wyjść z domu bez obaw, że Ci ktoś łeb odstrzeli bo pokazałaś publicznie włosy.

#biegambolubie

Szału nie ma, ale… mała zmiana, a duży krok ku przyszłości… No cóż, tempo tych zmian może nie jest imponujące, ale, nie będę ukrywać, nie stosuję żadnej diety, jem normalnie, i kebaby i chińczyki i inne mac`usie, ale staram się nie obżerać słodyczami. No i biegam. Sądzę więc, że ta dobra zmiana to wynik mojego pocenia się o 5:00, kiedy normalni ludzie jeszcze śpią. Niech śpią, a ja będę latać.

#dzienzaczynamodkawy

Tej szklanki przedstawiać nie trzeba 🙁 ale ja nie o tym… Najlepsze w tych moich porannych „maratonach” jest to, że nieraz zdarza mi się biec o 5.00 rano w pełnym słońcu… no w pełnym, wschodzącym słońcu, wiadomo… a potem, kiedy już piję tę moją samotną kawkę w nieodżałowanej starej szklance, obserwuję jak nagle zmienia się pogoda, by już do końca dnie nie pokazać ani jednego promienia słońca… A mnie się udało z tego słońca jeszcze skorzystać.

#porannaprasowka

Plan był prosty, ale dziecko nr 1 miało inny… na szczęście na dzień dzisiejszy już się z makulaturą ogarnęłam… z reguły tzw. kobiecej prasy nie kupuję, wszystko czego dotąd potrzebowałam znajdowałam w sieci… jedynie dla Twojego Stylu robiłam wyjątek i oczywiście dla ukochanej prasówki wnętrzarskiej, tego mi wiecznie mało. Lecz teraz, z racji poczynionych zmian w tzw. stylu, potrzebuję również innych bodźców, wskazówek tudzież inspiracji.

Moje dzieci to mają szczęście, w sumie ta młodsza ma większe… mieszka sobie bowiem na wsi, ale takiej mało wsiowej bo są tu bloki… ma na tej wsi dziadków, którzy jak na wiejskich gospodarzy przystało mają kury, kaczki, gęsi, perliczki jakieś i koguty mają…. a jeden to mi przypomina tego z Teleranka, taki piękny, kolorowy… a starsza? No cóż, ta to by do miasta chciała, gdzie się nastolatka ma na wsi lansować 😉

#spiacedziecko

A tu mamy coś co nie zdarza się często, czyli kawałek… całkiem spory kawałek mej facjaty. Nie jestem fanką wstawiania na insta selfików, bo to nie moja bajka… jeśli więc się jakieś pojawią, daj mi znać natychmiast, bowiem prawdopodobnie będzie to oznaka zidiocenia pięknie ubieranego w określenie „kryzys wieku średniego” na zasadzie: wrzucam swoją wygładzoną przez aparatowe filtry twarz byście się zachwycali i słodzili mi jakaż jestem piękna i młoda i że absolutnie „chyba sobie żartujesz kochana, nie wyglądasz na 38 lat” 😀

#lubiedeszcz

Ostatnie zdjęcie mojej 15-letniej poległej nagle i nieoczekiwanie szklanki… a za oknem chwilowo deszcz, bo tego dnia i nie tylko tego, burze u nas szalały jak dzikie, drzewa się łamały, pioruny napieprzały gdzie popadnie, a prądu przez kilka wieczorów nie było… o ile rozjaśnić mrok można świecami, ale co robić? Te kilka dni z rzędu chadzaliśmy spać wcześniej niż kiedykolwiek

#liliewogrodzie

i tu małe sprostowanie, kwiaty są już tylko dwa… trzeci zginął śmiercią tragiczną, pod kosiarką… no jak można było go nie widzieć?!

Czerwcu żegnam Cię czule i z radością pędzę ku lipcowi… pogodo zmień się!

14 thoughts on “czerwiec nie tylko na insta

    1. do niedawna też nie znałam, zresztą jakby ktoś mi powiedział, że z własnej woli wstaje o takiej porze, to powiedziałabym, że walnięty jest ;D

  1. Mam ochotę odpowiedzieć na Twój wpis tak: Tylko ”mondre” babki potrafią cieszyć się prostymi rzeczami!
    Ujął mnie Twój przekaz, to, że też uwielbiasz wschody słońca (a luby, jeśli z kuchni nie widział – to na łąkę z nim!!!) , czytać lubisz i zachęcasz innych, żeby docenili to, co wokół.
    Tyle tu bogactw na tej naszej Ziemi. Bogactwem są też ludzie, którzy nie egzystują tylko żyją. Dzięki za ten wpis!

    1. Cieszę się bardzo i dziękuję za ten komentarz 🙂 Ludziom czasem trzeba uświadamiać takie oczywistości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *