czytaj człowieku czyli warto czytać

czytaj człowieku

ile to razy obiecywałaś sobie ze przeczytasz tą stertę książek?

ile ona już tu leży? czekasz aż się przewróci?

ja od zawsze wykorzystuje ‚okazje’ do czytania… kiedy jeździłam do pracy komunikacją, książka była podstawowym elementem mojego bagażu podróżnego… oczywiście wtedy jeszcze miałam średniowieczny telefon służący wyłącznie do dzwonienia tudzież sms-owania, o insta nie mając bladego pojęcia…

czytałam więc w drodze do pracy i z pracy, jadąc do szkoły/na uczelnie i z powrotem… czytałam w drodze na randkę… z powrotem zwykle nie miałam już do tego głowy 😉

oczywiście w domu tez czytałam, najchętniej wieczorami,

a teraz? hmm… bywa ciężko, od kiedy jeżdżę samochodem… od kiedy jest bobas…

nie, nie… nie będę tu reklamować żadnych ebookow, bo z nich po prostu nie korzystam (może kiedyś…), jestem wierna słowu pisanemu i to w wersji namacalnej, czyli zwykłej książce, papierowej, takiej w której trzeba strony przewracać… nie korzystam tez z żadnych wersji elektronicznych, choć te na pewno są wygodniejsze i nie zabierają tyle miejsca …

kiedy czytam?

teraz wykorzystuję dosłownie każdą możliwą sytuację do poczytania, np.

  • wieczorna kąpiel, choć zwykle kończy się ona wcześniej niż zakładałam…
  • czasem wieczór, ale bardzo rzadko- bobas chadza spać dość późno, a jak już padnie wcześniej, to staramy się z lubym nadrobić jakieś filmowe zaległości
  • przy ładnej pogodzie, kiedy bobas śpi w wózku, czytam relaksując się na działeczce… chyba że babram się w ziemi i sadze kolejne kwiatki… a nie ukrywam, to lubię bardzo
  • czas oczekiwania, kiedy zawożę córkę nr 1 (lat 11) na zajęcia taneczne…
  • czas oczekiwania, który się już wprawdzie skończył, kiedy córka nr 1 szła sobie na ćwiczenia rehabilitacyjne…
  • czas oczekiwania, kiedy siedzę u fryzjera i czekam aż przerobi mnie na MM w wersji dla ubogich

czekam i czytam

jak wynika z powyższego, czytam z reguły w czasie oczekiwania… choć nieraz marnuję czas na głupoty np. bezmyślne rolowanie facebooka, to tego czasu oczekiwania jakoś nie lubię marnować… z czego to wynika? może z tego, że nikt i nic mi wówczas nie przeszkadza… żaden Luby nie zagaduje, żaden bobas nie marudzi, żaden psiak nie zaczepia żeby go miziać… jestem tylko ja, książka i moja wyobraźnia

dlatego kiedy cały zeszły miesiąc Zuzka czyli córka nr 1 miała te ćwiczenia i trzeba było codziennie z nią jeździć- nie marudziłam… i kiedy dwa razy w tygodniu, tuż po ćwiczeniach trzeba było jeszcze jechać na tance- nie marudziłam… dzięki temu przeczytałam 400 stronicowa książkę, którą pewnie męczyłabym do teraz…

… Uniwersum Metro – gdyby to kogoś interesowało… lubię te książki i do dziś z sentymentem wspominam, że pierwszą część czytałam jeżdżąc do pracy … metrem… zima, ciemno, pustawo, pierwszy pociąg… 5:15… niewielu ludzi… takiego klimatu sama wyobraźnia nie wytworzy 😀

Co czytam i… po co?

co mi to daje? głupie pytanie? chyba nie… często bowiem spotykam się z zaciekawionym spojrzeniem np. sąsiadów zza płotu w piątkowy wieczór czy sobotni poranek… czyta? zamiast piwko machnąć przy grillu?… nie żebym piwa przy grillu nie lubiła;) ale…

… niewykluczone ze korzystając z nowoczesności mogłabym czytać bądź ‚czytać’ znacznie więcej, ale… nie dość ze czytam wyłącznie papierowe wersje to jeszcze muszę je posiadać na własność… takie zboczenie… dlatego, kiedyś kiedy wybuduje dom to biblioteka będzie pierwszym pomieszczeniem które zaprojektuję…

reasumując: nie wyobrażam sobie życia bez książek

książki są jak buty… z żadnymi nie potrafię się rozstać 🙂 nawet jeśli nie nosze… tfu… nie czytam 😀

Warto czytać…

co możesz zyskać?

  • przede wszystkim słownictwo, jego zasób, czytając poznajesz nowe słowa, ich znaczenia, a więc wzbogacasz swoje słownictwo… jeśli chcesz dobrze, ciekawie pisać musisz czytać… a to wiąże się z kolejną cechą…
  • uczy zasad poprawnej pisowni, zarówno budowy zdań, używania słów w odpowiednim kontekście jak i ortografii 😉 tak, tak, nie śmiej się, wiesz jakie byki nieraz widuję na blogach? :\
  • rozwija wyobraźnię… no nic pod tym względem nie zastąpi książki… czytając, od początku do końca jesteś niejako skazany na swoją wyobraźnię… to ona buduje nastrój, podsuwa Ci obrazy, zapachy… kształtuje ton głosu bohatera… ale także wytwarza dźwięki, takie jak szum morza, świergot ptaków… ebook robi to za Ciebie, bohater dostaje głos lektora, ptaki i morze słyszysz w tle… choć owszem, w sytuacji kiedy czytać nie możesz, np. jadąc w podróż samochodem jako kierowca, z pewnością taki ebook uprzyjemnia podróż
  • kształtuje charakter, formuje opinie… czytając poddajemy ocenie naszych bohaterów, ich działania, konfrontujemy z naszym systemem moralnym, uczymy się empatii… uczymy się myśleć
  • wszystko powyższe sprawia, że w życiu jesteśmy pewniejsi siebie, pozbywamy się lęku przed publicznym zabraniem głosu… potrafimy myśleć i formułować owe myśli

polszczyzna pani Mondro?

a jak to ma się do mnie? ta poprawna polszczyzna? coś mało tu jej- powiesz z przekąsem- pani M., zaczynasz zdania małą literą lub od „a więc”… nadużywasz wielokropek…

wiem… i robię to celowo, bo moje pisanie to swoisty słowotok… zbiór myśli… niezbyt uporządkowany… bo moje pisanie odzwierciedla mnie, bo taka jestem, nieco chaotyczna… mówiąc o czymś wtrącam nieraz coś co mi się nagle skojarzy, potem wracam do tematu… czasem ktoś ma problem żeby się połapać w tym o co mi właściwie chodziło na początku 😛

„a więc” piszę tak jak mówię…

Nie oznacza to jednak, że nie potrafię pisać poprawnie. Potrafię i piszę. Z tym, że wydaje mi się, iż takie rozrzucone myśli łatwiej jest uchwycić, przyswoić. Łatwiej, to co ważne, znaleźć w tekście. Jeśli ktoś nie ma ochoty zgłębiać całej mojej „twórczości”, bo przyznam, że i ja czasem czytam po łepkach, to przy takiej formie pisania to co ważne ujawni się samo.

A zatem, czytaj człowieku… wzbogacaj swój język… i myśl… bo, pamiętaj, głupim narodem łatwiej sterować… cdn.

35 thoughts on “czytaj człowieku czyli warto czytać

  1. Ja tam cały czas jeżdżę sobie komunikacją do pracy i wtedy najwięcej czytam, samochód zostawiam żonie 😉
    Czytanie może i wzbogaca słownictwo, ale i tak bardzo, bardzo często umyka mi jakieś słówko, które wydawałoby mi się najodpowiedniejsze w użyciu w danej chwili, gdy mówię, więc jakoś nie odczuwam, aby czytanie ułatwiało mi publiczne zabieranie głosu. Swoją drogą często zapominam nazwy zwykłych rzeczy (w ojczystym języku!!!) i określam je definicjami tworzonymi na bieżąco, więc …
    Może to z powodu przeładowania masą informacji z książek 🙂
    Poza tym, pisząc o ebookach masz na myśli audiobooki oczywiście.

    1. no widzisz jak się znam 😉 ale masz rację, mi też wiele słów umyka i też nieraz mam problem, żeby coś składnie powiedzieć… myślę jednak, że ogólnie jesteśmy zbyt narażeni na natłok informacji z zewnątrz, poza tym jesteśmy starsi, mamy więcej na głowie i nieco mniej chłonne umysły… ale pomyśl co by było gdybyśmy nie czytali? albo jak pewnie niezły kawałek społeczeństwa ograniczali się do pudelków, super expresów i demotywatorów…

  2. Nie mogłabym żyć bez książek. Czytam ich bardzo dużo. Zarówno lekką literaturę jak i fachowe książki pomocne mi w pracy. Zarażam też tym moje dziecko. Odkąd pamiętam czytamy jej książki. Powoli sama zaczyna po nie sięgać 🙂

    1. moja starsza córka też czyta, wypożycza sobie książki z biblioteki szkolnej… teraz czyta młodszej siostrze 🙂

  3. Widzę, że mamy kilka wspólnych pozycji w naszych stertach książek 🙂
    Ja czytałam najwięcej w kolejkach do lekarza w czasie drugiej ciąży i teraz z rozrzewnieniem wspominam te czasy 🙂

    1. o patrz, o kolejce do lekarza zapomniałam… najlepsze było to, że wszystkie pacjentki wyciągały smartfony a ja książkę 😀

    1. na pewno znajdziesz w ciągu dnia z 5min na przeczytanie dwóch/trzech stron książki… tak właśnie moje czytanie wygląda teraz, rzadko zdarza się tak że mogę w pełni oddać się lekturze ciągiem przez np. 30 min, a też bym chciała… ale lepsze to niż nic 😉

  4. Kiedyś czytałam zdecydowanie więcej – bo miałam też mniej obowiązków i nie prowadziłam bloga, który pochłania mi całe mnóstwo czasu 😉 Moje dziecko już od ponad roku nie śpi w ciągu dnia, więc i na czytanie podczas drzemek nie mam już szans – ale zawsze staram się przerzucić chociaż kilka stron książki leżąc już w łóżku, przed zaśnięciem 🙂

    1. u mnie ta opcja przed zaśnięciem właśnie nie działa, bo Zośka śpi z nami i zasypia niestety chwilę przed nami :\

  5. Czytam dużo i bardzo to lubię. Czytanie bardzo mnie inspiruje! Niemalże przy każdej książce wpada mi pomysł, który zapisuję w moim „Inspirowniku”. Czasu na czytanie mam mało, ale też wykorzystuję czas oczekiwania np. w przychodni czy na zajęciach dodatkowych dzieci.

    1. ooo inspirownik mi się podoba…. ja piszę byle gdzie, a potem nie wiem co gdzie i jak … muszę się w taki inspirownik zaopatrzyć… dzięki za pomysł 🙂

  6. Widzę, że ostatnio każdy ma książkę „Jak zostać Panią swojego czasu” 🙂 Ja tez 😀 ja uwielbiam czytać:)) przeczytane książki oddaje do mojej wiejskiej biblioteczki.

    1. haha moje książki czekają już od wielu wakacji, ale racja wyłożyć się na plaży, opalać i czytać fajna perspektywa 🙂

  7. Mam takie marzenie: chciałbym, żeby ktoś wynalazł sposób, żeby całą mądrość, którą wchłaniamy z książek – można było „przegrać” na dzieci, wnuki czy dowolnie wybraną osobę. W innym razie – wszystko się jak zwykle zmarnuje 🙂

  8. Prawda jest taka, że jak ktoś chce czytać to czyta, a jeżeli nie to szuka tysiąc wymówek i nigdy nie znajdzie na to czasu.
    Szkoda, że czytanie nie wzbogaca u mnie słownictwa – jestem oporna. Przyswajajm jedynie informację 🙂
    Bardzo fajny artykuł.

    1. pewnie, że tak… jak ktoś chce… mnie cieszy kiedy moja młoda wypożycza sobie książkę z biblioteki i okazuje się, że to nie jest lektura

  9. Świetny wpis. Mnie do czytania namawiać nie trzeba, uwielbiam to, jest to jedna z moich pasji. Nie wyobrażam sobie moich dni bez książek, sa one częścią mnie 🙂

  10. Uwielbiam czytać książki! 🙂 Tylko najgorzej, że ciągle brakuje mi czasu i jedyna szansa na spokojne czytanie to wypad na ryby z chłopakiem, gdy on pochłonięty jest rybami, a ja mogę się zrelaksować i poczytać coś ciekawego 🙂

  11. Pani Mondro, wiesz, ile ja mam książek do przeczytania? Stosy całe i ciągle kupuję nowe. Choć czytam na raz po dwie lub trzy, to i tak stos się nie zmniejsza 🙂
    Jestem uzależniona od książek. Ja czytam głównie wieczorami i nocami (kosztem snu niestety) 🙂

    1. kurde, ale Ty jesteś podobna do mnie 🙂 ja też czytam po kilka i nic się nie zmniejsza, bo kupuję kolejne- hurtowo… właśnie kolejne zamówiłam 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *