maj na insta

Uwielbiam podróżować… nieważne gdzie i na jak długo…rajcuje mnie też sama podróż, choć zapakowanie rodziny z bobasem do najłatwiejszych nie należy, ale… nasi rodzice podróżowali pociągami, z dziećmi, walizkami, bez pampersów i nawilżanych chusteczek, nieraz bez miejsc siedzących i z przesiadkami, pospiesznym jadącym 5 godzin- to dopiero był hardcore

w Łodzi bywam ze dwa razy do roku, ale zawsze jakoś w przelocie… plan na ten rok- odwiedzić Piotrkowską i Manufakturze poświęcić parę kadrów

kawa… kawka… kawusia… #coffeelover … jedno z moich marzeń to mieć własną kawiarnię: małe, okrągłe stoliczki, fotele uszaki, lampki na stolikach, regały z książkami… może kiedyś, ale wtedy chyba nie wychodziłabym z pracy

Teneryfa? Malediwy? Tunezja? nieee mazowiecka wieś 😀

Kazimierz Dolny… czemu mnie tu wcześniej nie było? w lipcu będę ponownie, na dłużej

no te nogi to po prostu mi się tu nawinęły… inna koncepcja zdjęcia była, ale te nogi…

wstaję o 5.00, choć nie codziennie, ale wstaję i lecę, a jak przylecę dzień się pięknie zaczyna, cisza, książka, kawka … mam parę godzin tylko dla siebie

nie jest lekko, słodyczom trzeba pokazać drzwi, lodówkę zamknąć max. o 21.00, no i oczywiście mniej żreć…

no chyba, że owsiankę z bananami

prasa tzw. kobieca zawsze była u mnie gdzieś na szarym końcu… Twój Styl kupuję już długo, czasem było regularnie, miesiąc w miesiąc, czasem od święta, teraz znów jesteśmy w stałym związku… Zwierciadło? jeszcze się mało znamy

z czytaniem bywa problem, bo dziecko, bo pranie, sprzątanie, bo dziecko, bo studia, bo blog… jeszcze do niedawna wieczorna kąpiel była czasem dla mnie… teraz mam poranki, a raczej świt… hmm… a gdyby tak codziennie wstawać? ile ja bym wtedy przeczytała, ile napisała…

taaa można, ale przy kiepskiej pogodzie chce się jeszcze mniej, człowiek snuje się z kąta w kąt, pije kawę za kawą, ziewa i mędzi… eee to nie jest dobra pora do nauki

Cosplay (z ang. costume playing – zabawa w przebieranie) – zapoczątkowane w Stanach Zjednoczonych przebieranie się za postaci z mangi, anime, gier komputerowych i filmów… fajna impreza, jest na co popatrzeć, niektóre kostiumy są tak niesamowicie dopracowane, jakby oryginalne były… i żeby nie było, nie tylko małolaty się w to bawią, no bo któż z nas nie chciał być Księżniczką Leią, Wiedźminem, czy innym Mad Maxem…

o tak, moja Tilda mogłaby brać udział w konkursie piękności lalek o niejednoznacznym typie urody… potem stwierdziłam, że lepsza byłaby jako ośmiornica… Didi (tj. mój bobas) uwielbia jej odnóża 🙂

no co tu więcej dodać…

16 thoughts on “maj na insta

  1. Kawa, kawusia, pierwsze co robię to właśnie piję kawę,,,, to taka chwila dla mnie kiedy Dygnitarz śpi, piję jedbą bo jeszcze KP…… Dygnitarz I tak jest energicznym dzieckiem więc zostałam przy jednej kawie…..w Łodzi bardzo dawno nie była w Kazimierzu byliśmy 6 lat temu, mamy całkiem niedaleko 🙂 nadrobimy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *