oh my style

Na przełomie wiosny/lata roku 2016, mając w okolicach talii wielką kieszeń kangura z rozwijającą się/kształtującą się w środku latoroślą (tzn. będąc w ciąży, po prostu) będąc świeżo pod wpływem paru lektur o stylu.. od Elementarza Stylu poczynając…

a i owszem czytuję Tuskównę, i książkę i bloga, a owszem, no może bloga raczej przeglądam, bo tekstu za wiele tam nie ma, ale owszem… zaglądam i kajać się nie będę…

OH MY STYLE

Otóż wzięłam się za swoją szafę, wyciągnęłam z niej wszystko i przejrzałam krytycznie… no może nie tak znowu krytycznie, chodziło raczej o to, że wszystko co wyjęłam z racji ówczesnego stanu mego, było nie do noszenia… haha przypomniałam sobie jak w początkowej fazie ciąży kupiłam sobie sukienkę na lato, długą, zwiewną, wiązaną na karku, odcinaną pod biustem (a więc z miejscem na brzuch, choć ciążowa nie była), zresztą na dość duży biust… i kiedy przyszło lato okazało się, że mieści się w niej wszystko poza cyckami 😀

zresztą 8 miesięcy po porodzie cycki nadal w nią nie wchodzą :/

SPORTOWA ELEGANCJA

Ale na temat

kiedyś, wieeeeeki temu, pracowałam w tzw. salonie odzieżowym mało jeszcze znanej wówczas, sieci Reserved. Średnio mi ich ubrania leżały- to był czas mody na sweterki w romby i duety zieleni z pomarańczą 😐 ale tam właśnie po raz pierwszy zetknęłam się z określeniem „sportowa elegancja”. Zakumplowałam się z tym określeniem i tak też nazywam swój styl- jest taki niejednoznaczny.

Elegancja kojarzy się ze sztywniactwem: garsonką, białą koszulą, sznurem pereł na szyi i włosami w koczek, ogólnie elegancja kojarzy się z nienagannym wyglądem, który masz ochotę natychmiast porzucić po przekroczeniu progu mieszkania. Wtedy zmywasz makijaż, rozpuszczasz włosy lub związujesz w luźny kokon, wkładasz wyciągnięty t-shirt i stare dresy- wskakujesz w styl sportowy.

Z tym że owe dresy to ja mogę założyć, żeby wyjść z psem czy powyrywać chwasty w ogródku, ale „na miasto” już tak nie wyjdę. Zostawię kokon na głowie, luźny t-shirt, ale dresy zamienię na jeansy bądź szorty, na stopy założę ulubione ostatnio- miętowe trampki.

I choć wolałabym makijaż sobie darować, to jednak moja uroda potrzebuje nieco wspomagania. Ale ograniczę się do podkładu, tuszu do rzęs (chyba, że akurat mam „rzęsy” zrobione) i jakiegoś błyszczyka.

Sportowa elegancja jest więc czymś pomiędzy, czy nawet połączeniem jednego z drugim. To np. założenie szpilek do jeansów i t-shirtu czy trampek do marynarki

Sportowa elegancja to niewymuszony styl, który można zaprezentować zarówno w pracy, jak i na grillu, ale też u cioci na imieninach.

PORAŻKA? PRZEKUJ JĄ NA SUKCES

To co nosiłam do tej pory to jedna wielka porażka, ubrania zupełnie ze sobą nie współgrające, źle uszyte, kiepskie jakościowo. Oczywiście wcześniej nie wydawały mi się takie. A może po prostu nie zwracałam na to uwagi. Wolałam wydać pieniądze na kolejny bibelot do domu, niż na nowy ciuch. I pewnie nadal by tak było, gdyby nie fakt, że po 8 miesiącach od urodzenia dziecka moja waga, pomimo biegania i nie obżerania się, daleka jest od wersji poprzedniej. I choć w sumie chcę do niej wrócić, póki co, idzie to powoli. A coś na tyłek założyć trzeba.

I nagle okazało się, że w sklepach które dotąd omijałam szerokim łukiem, wcale nie jest tak drogo. Co więcej, nagle okazało się, że mogę się tam ubrać całkiem fajnie, żeby nie powiedzieć fajniej niż dotąd. A najlepsze jest to, że patrząc wstecz okazuje się, że teraz jest lepiej niż było kiedyś 😀

to jak jest teraz?

… śledźcie zmagania z modą babeczki u progu 40-tki 😉

12 thoughts on “oh my style

    1. Mohito na przykład, wydawało mi się, że to miejsce dla nieco wyższych sfer, a sumie nieco wyższe są, ale dla przeciętnego zjadacza chleba też się coś znajdzie… będę łączyć i mohito z sh 😉

  1. Mnie właśnie ciuchy z Reserved w ogóle nie przyciągają. Zupełnie nie mój styl, ciuchy jak dla mnie poważne. Juz osiedle bardziej wolę New Yorkera. Ale „sportowa elegancja” wg Ciebie też brzmi nieźle. 🙂

    1. Reserved ma dość specyficzny gust 😉 i żeby znaleźć coś interesującego, musiałam przekopać cały sklep… dlatego odwiedzam go, bo wiem że mogą się tam trafić perełki 🙂 niebawem się u mnie pojawią 🙂

    1. oj z tymi to ja się już dawno pożegnałam 😉 teraz noszę szorty ale bluzki luźne, półprzejrzyste, z dekoltem, ale luźne… niech oczy nie patrzą tam gdzie nie trzeba 😉

  2. Ja przed 30 kupowałam ciuchy niemal na tony i jakoś głębiej się nad tym nie zastanawiałam np nad jakością, potem przyszedł czas „zagłębienia” się w modę i styl (też kilka książek + vlogi) i zostałam nawrócona 🙂 I teraz zamieniłam „więcej” na „mniej i lepiej”.

    1. o właśnie, mniej i lepiej, i potem człowiek nie stoi przed tą szafą jak ciele i nie gapi się jak na malowane wrota, tylko bierze jedną, drugą i trzecią rzecz i jest ubrany

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *