Rozwód a dziecko

Rozstajecie się

(rozwód a dziecko)

kiedy Mała ma 2 lata, jest córeczką tatusia…

a w każdym razie była nią…

dopóki mógł ją zabierać i oddawać kiedy chciał, póki mieszkaliście w jednym mieście. Wtedy wpadał po nią do przedszkola w piątek popołudniu i odstawiał do domu w niedzielę wieczorem. Zabierał również w tygodniu, np. w środy i odprowadzał do przedszkola w czwartek rano.

Powie ktoś, no co to za organizacja, dziecko musi mieć jasno ustalony rytm dnia! A tak? Nie wie gdzie jest jego miejsce! Nie wie kto je dziś odbierze!

Racja, trochę to popaprane, ale dziecko wie. Jest dość kumate, dobrze jej z mamą, ale z tatą też. Zawsze jest informowana kto ją odbierze i zawsze jest ok.

Dziecko musi mieć kontakt z obojgiem rodziców

(rozwód a dziecko)

– mówisz- nieważne że im razem już nie po drodze. Nikt nikomu nie może niczego zabronić. Jakim byłby rodzicem?

Ale wcale nie jest dobrze. Sprawa rozwodowa się ciągnie, a rodzice mają przecież takie same prawa. Nieważne, że macie z Małą jakieś plany na dziś. Twój były informuje Cię, że właśnie ją odebrał z przedszkola. I tyle, koniec wiadomości. Telefonów nie odbiera, bo po co. Nie ma ochoty z Tobą gadać. Nie zabierzesz mu jej siłą, bo nie możesz. On ma prawa, takie same jak Ty.

Lecz pewnego dnia, wieczoru właściwie, pewne rzeczy się zmieniają. Musisz reagować. Musisz być stanowcza. Nieważne, że chciałaś żeby wszystko odbyło się polubownie. Nieważne, że ze względu na dziecko, na wspólną przyszłość chciałaś się dogadać. Ale nie masz z kim. To już nie jest człowiek za którego wyszłaś, zmienił się, bardzo. Obwinia Cię. Stał się wrogi. Chce Ci dokopać i posługuje się dzieckiem…

Ty chcesz się dogadać, a On Cię obwinia

(rozwód a dziecko)

Wnosisz więc sprawę o powierzenie pieczy nad dzieckiem na czas trwania procedury rozwodowej. Sądy są bezduszne, żądają świadków, choć Ty nie chcesz. Chcesz tego uniknąć. Chcesz po prostu ustalenia kto sprawuje opiekę nad dzieckiem, główną. Bo po połowie się nie da.

Opieka przypada Tobie, ojciec dziecka ma ustalone dni widzeń. Z pewnych powodów nie może dziecka zabierać do siebie. Nie, nie, dziecku się żadna krzywda nie stała… ale mogła. Musiałaś reagować.

Teraz ojciec z córką spotykają się w Twojej obecności. Nieraz wychodzisz do innego pokoju, niech mają swoje sekrety, nie musisz być przy nich stale. Ale te kontakty stają się coraz rzadsze. Częściej dzwoni. Kiedy przeprowadzasz się do innej miejscowości, parę kilometrów dalej, On nie przyjeżdża już tak często. Z czasem przestaje przyjeżdżać w ogóle. Jeszcze dzwoni. Alimentów oczywiście nie płaci. Zasądzone marne 300zł zapłacił 3 razy. Ale to nie ma znaczenia, nie masz siły na dalszą walkę. Chcesz spokoju. Może On się w końcu ogarnie.

Rozwód staje się faktem

(rozwód a dziecko)

ale ciągle masz nadzieję, że między wami się ułoży. Nie że „zostaniecie przyjaciółmi”, ale chociaż znajomymi.

Kiedy Młoda ma 4 lata, pojawia się w Twoim życiu ktoś. Ktoś kto pokocha ją jak własne dziecko. Ktoś kogo Ona pokocha jak własnego ojca. Sielanka. Nie wierzyłaś, że to możliwe. Tyle się czyta i słyszy o konfliktach ojczymów z pasierbicami. Ale u Was jest inaczej. Na szczęście.

Tyle, że On mieszka 300 km dalej. A co Cię tu trzyma? Po roku związku na odległość, pakujesz manatki i wraz z Młodą rozpoczynacie nowe życie.

Nowe życie

(rozwód a dziecko)

A ojciec? Czasem dzwoni. Choć nieraz ubliżał Ci w sms-ach, choć wszyscy wokół mówili ‚zmień nr tel, będziesz miała spokój’, Ty nie chciałaś. Nie chciałaś żeby ktokolwiek, kiedykolwiek zarzucił Ci, że odcięłaś go od dziecka, że uniemożliwiłaś mu kontakt. Dwa lata później, Młoda dostała swój pierwszy telefon i natychmiast Go o tym poinformowałaś. Żeby dzwonił bezpośrednio. Ale dzwoni tak rzadko, że Młoda nie wie o czym z nim rozmawiać. Nie zna go już. W końcu przestaje dzwonić.

W międzyczasie Młoda dojrzewa do tego, że nie chce już do Twojego partnera mówić po imieniu. Chce do niego mówić tato. 7-letni dzieciak. O biologicznego nie pyta nigdy.

Rozwód to zawsze jest porażka

(rozwód a dziecko)

zawsze są ofiary. Człowiek stara się by tą ofiarą nie było dziecko. Stara się zapewnić mu ten kontakt, chociaż minimalny, ale… dla jego rodziny i wspólnych znajomych którzy zostali przy nim, zawsze będziesz ta zła. Zawsze będą twierdzić, że ograniczyłaś mu kontakty z dzieckiem. Wywiozłaś dziecko i nie dałaś mu możliwości spotykać się z nim. A On tak tęsknił…

Czemu więc nie dzwonił? Nie przysyłał kartek na urodziny?

30 thoughts on “Rozwód a dziecko

  1. bardzo ciężki temat, mam nadzieję, że nie będę musiała nigdy z tym się zmagać. Mnóstwo pytań i rozwiązań nie zawsze dobrych dla dziecka a przecież o nie tu chodzi… Dobrze, że poruszyłaś tą kwestię

  2. Trudny temat. Tak jak napisałaś, zawsze są ofiary ważne aby ze wszystkich sił starać się, aby dziecko cierpiało jak najmniej bo tego cierpienia niestety nie da się uniknąć.

    1. Rozwód jest straszny z wielu względów- coś co było stałe, pewne i bezpieczne nagle przestaje istnieć… pojawia się pustka, która boli. Gdy są dzieci jest jeszcze gorzej, bo trzeba zapomnieć o sobie i swoim nieszczęściu, trzeba poukładać dziecku ten rozwalony świat. Czy to oznacza jeden dom z jednym rodzicem czy dwa domy, z każdym rodzicem osobno.

  3. W przypadku rozwodów najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy rodzice zaczynają traktować dziecko jak swoista kartę przetargową i staje się ono pionkiem w nierównej grze rodziców. Niemniej wypracowując kompromis i określone zasady postępowania, dziecko i rodzice mogą być po rozwodzie sprawnie funkcjonować.

    1. Dokładanie i tak najczęściej się dzieje. Każde z rodziców uważa, że ono wie lepiej, że ono chce dobrze i powinno być tak jak ono chce. W efekcie zaczyna się wojna. Ciężko o kompromis kiedy ludzie którzy dotąd darzyli się uczuciem miłości teraz pałają do siebie nienawiścią.

  4. Przy rozwodzie chyba najważniejsze jest, żeby zrobić to z klasą, nie obrzucać błotem drugiej strony, a już na pewno nie wciągać w taką rozgrywkę dziecka. Ja pracuję w szkole i często złe zachowanie lub nawet destrukcyjne u dzieci wywołane jest sytuacją w domu. Nie dość, że rodzice wszystkiego dziecku nie mówią (bo chcą je oszczędzić), to jeszcze jest ono bardzo często „kartą przetargową”.

    1. Niestety to prawda. Prawdą jest również to, że ciężko o kompromis kiedy ludzie którzy dotąd darzyli się uczuciem miłości teraz pałają do siebie nienawiścią. Prawdą jest także to, że często urażona duma rodziców zaślepia ich tak bardzo, że nie widzą jak świat dziecka rozpada się na kawałki.

  5. Rozwód to zawsze trudne przeżycie, szczególnie dla dziecka. A kiedy wciąż pojawiają się utrudnienia, trauma jest jeszcze większa. Grunt to porozumienie, o które czasem tak trudno…

  6. No niestety. Chyba niemożliwe jest przeprowadzenie rozwoju bez szkody dla zaangażowanych stron. Najbardziej zwykle cierpi dziecko, które potrzebuje obojga rodziców. Ale darzących się jeśli nie miłością, to przynajmniej szacunkiem. Jeśli i tego nie ma, to mimo wszystko rozstanie jest dla dziecka mniejszym złem.

    1. Zgadzam się, nie popieram trwania z destrukcyjnym związku dla tzw. dobra dziecka, bo warczący na siebie wiecznie rodzice nie są żadnym dobrem

  7. cięzka sprawa , moi rodzice też sie rozwiedli jak miałam 9 lat mój brat ledwie 5, ale ojciec nadal mieszkał z nami niby był , ale jednak go nie było. moja mama rok pozniej zmarła, wszystkie obowiązki mamy spały na ojca który nie uczestniczył w naszym wychowaniu, i co sie stało ? cięzko to powiedzieć moge tylko skrócić ze miałam bardzo , ale to bardzo cięzkie dzieciństwo. Obecnie moje życie zaczeło nabierać kolorów, poznałam swojego narzeczonego , 4 miesiące temu u rodziliśmy zdrową córeczkę za rok sie pobieramy. Nikt nie przewidzi przyszłości, ale będe się starać aby moje dzieci nie przeżyły tego co ja.

    1. Rzeczywiście ciężka sprawa, strasznie Ci współczuję, że straciłaś mamę, z nią z pewnością byłoby inaczej. Ważne, że to już za Tobą i że szczęśliwie budujesz przyszłość. Życzę Ci, żeby się udało 🙂

  8. Mój synek też tak ma , i dla niektórych jest takim jakby „cyganiątkiem” Jego ojciec zabiera go razem z dziadkami co drugi weekend do siebie I chociaż jest może i dziwacznie to wiem że ma świetny kontakt z obiema stronami 😉 Każdy z nas poukładał sobie życie i teraz przynajmniej nasze kłótnie nie odbijają się na dziecku

  9. To straszna sytuacja, dla wszystkich. Nie bez powodu rozwody porównywane są do śmierci bliskiej osoby. Trudno się w tym odnaleźć a jeszcze trudniej pamiętać o klasie i szacunku. Z jednej strony dziecko mobilizuje by się pozbierać, a z drugiej chciałoby się zostać samemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *